Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 stycznia 2014

Spóźniamy się.

Wydawało mi się, że jak wstanę o piątej to się wyrobię. Tylko mi się wydawało.
Bzyk zaczął zwyczajowym strajkiem: "Nie kce do żłobka, kce spać, boję się" i tak dalej.
Bestia nie dał się ściągnąć z łóżka do siódmej dwadzieścia: "Ja chcęęęęęę spaaaaaać" i tak w kółko.
Za to Brzdąc wstał rześki i gotów do zabawy "odrobinę" komplikując przewidziany plan.
W końcu wyszliśmy, ufff.
Po odmrożeniu samochodu okazało się, że jakiś facet tak zaparkował, że strach było wyjechać. Telefon zostawiłam w domu. Pobiegłam po M., po powrocie popatrzył na mnie jak na wariatkę - okazało się, że w między czasie koleś odjechał a M nie mógł zrozumieć z czym miałam problem :D.
Do szkoły dotarliśmy 5 po. Bestia spóźnił się na lekcję kwadrans. Na szczęście zdążyliśmy na śniadanie w żłobku (ja też boję się żłobkowych cioć ;)). Po porannym marudzeniu Bzyka nie było już śladu, na salę pobiegł już roześmiany.


Popodziwiałam talenty plastyczne średniego i pognałam dalej załatwiać swoje sprawy.


Brzdąc siedzi coraz pewniej, co w dużej mierze jest zasługą babci. Jemu samemu bardzo podoba się nowa perspektywa i ma masę radochy bawiąc się w ten sposób.


Popołudniu spróbowaliśmy wybrać się do fryzjera. Panie fryzjerki przedłużyły sobie jednak świętowanie Nowego Roku. Zamiast były pączki i kinder joy. 
Później chłopcy zajęli się nową pasją Bestii: albumem do którego wkleja się piłkarzy. Może w ten sposób w końcu się skusi i zacznie grać :).



poniedziałek, 2 września 2013

Witaj szkoło :)

Stało się! Przedszkolak został pierwszoklasistą. Ma w klasie co najmniej troje dzieci ze swojej przedszkolnej grupy, a do zerówki, która ma salę tuż obok, chodzi jego dwóch ulubionych kolegów. Na razie Bestia zachwycony. Pogoda nie dopisała bo zimno i wiało.


Klasa sympatyczna, pani wychowawczyni sprawia wrażenie miłej osoby.


Akademia zabawna. Pan dyrektor krótko i konkretnie w trzech zdaniach, za to pani wice długo i nudno ale dzieciaki dały radę. Pozytywny zaskoczeniem jest to, że mogliśmy dzieci zapisać nie tylko na obiady ale również na podwieczorki. Jeszcze pozytywniej zaskoczyła nas cena bo dodatkowy posiłek to tylko 1,5 dziennie :D.
Bzyk i Brzdąc dzielnie towarzyszyli Bestii w tym ważnym dniu.
O tycie z mazowiecka zwanej rożkiem szczęścia lub rożkiem obfitości przypomniałam sobie dopiero w piątek. Na wariata udało mi się zlokalizować sklep który je sprzedaje <Kleks>
Żeby Bzyk nie robił awantur i nie zabierał bratu to awansem też dostał swoją.


Koledzy i koleżanki sympatyczni więc Bestia z niecierpliwością czeka na jutrzejszy dzień. Mnie za to postraszyła mroczna szkolna szatnia, na szczęście reszta szkoły dużo przyjaźniejsza.


Spotkanie w klasie i akademia to raptem godzina z kawałkiem ale  tyle się działo, że wydawało się co najmniej trzy razy dłużej ;). Bestia po wszystkim dzielnie pozował do zdjęć, chociaż po mamie tego nie lubi.


Tyty vel rożki pełne były słodyczy więc musiałam użyć podstępu żeby dzieci brzuch nie rozbolał i po rozpakowaniu schowałam dyskretnie większość w szafie a reszta ma być zjedzona do końca tygodnia :)


A w domu jeszcze czekała paczka z uzupełnieniem wyprawki.


W ramach odstresowania zajęcia muzyczne.


A Brzdąc jak zwykle przyglądał się wszystkiemu ze stoickim spokojem, czasami tylko wrzucają trafny komentarz: :A aaa"


Przykro tylko, że WM nie było, bo gdyby nie 6 czerwca na pewno wpadłby dzisiaj i udzielił chrześniakowi kilku mONdrych rad.

czwartek, 14 marca 2013

Dzieci lubią zimę

Postanowiłam nadrobić zaległości blogowe zanim pamięć zacznie zawodzić. Dałam sobie czas do końca weekendu. Ciekawe czy mi się uda?.

Miałam już wyrzucić swój ostatnio zakupiony powiew wiosny, tymczasem ze zdziwieniem odkryłam, że pod kwiatami, które uschły zaczęły się rozwijać nowe. Super! Oskubałam tylko z grubsza te stare i jeszcze trochę mnie będą cieszyć.



Odkryłam dzisiaj, że nieważne czy śnieg czy kwiatki, ważne, żeby świeciło słońce. Wtedy od razu bardziej się chce.
Bzyk, fan zimowych wygłupów nie mógł takiej pogodowej okazji przepuścić i M. zabrał go na górkę. Zjeżdżał na wszystkim tylko nie na sankach.



Popołudniu, żeby jeszcze trochę słońca złapać panowie poszli razem po Bestię. Na lody za zimno ale przecież są jeszcze słynne, ciepłe. Pamiętam takie z dzieciństwa, mogłam je jeść bez opamiętania :).
Chłopcy dorwali się do szafy. Bestia postanowił się w niej zaszyć z komórką. To stara nokia w wersji prostej ale on potrafi godzinami ustawiać wydarzenia w kalendarzu. A  niech ma skoro jeszcze nie wie co to gry komputerowe. Bzyk z kolei mógł uskutecznić tysięczną wersję zabawy w "a kuku". Nauczył się w tym tygodniu podskakiwać. Ma masę radochy, że mu się udaje a ja entuzjastycznie nagradzam to oklaskami. Ale i tak najulubieńszą zabawą ostatnio jest "łaaa", czyli udawanie potwora. Bzyk wydaje z siebie straszne dźwięki a potem z piskiem gania "przestraszoną" mamę po mieszkaniu :).
Obiecałam wczoraj Bestii, że kolejnej nocy będziemy spali razem w salonie (na jego łóżku się nie da), chyba jest trochę zazdrosny o to, że co noc Bzyk przychodzi do na do łóżka. W końcu nie było mi ciasno ;).

Wypełniliśmy wczoraj  formularz zgłoszeniowy do szkoły. Bestia jest tym bardzo podekscytowany. Mam nadzieję, że uda mu się dostać do tej pierwszego wyboru. Wiemy, że istnieje powszechna niechęć posyłania sześciolatków do podstawówki ale w naszym wypadków argumentów "za" jest tyle, że nie mieliśmy wątpliwości.